Inteligencja vs działanie w karierze

7 min. czytania1441 słów

Ostatnimi czasy coraz częściej zauważam, to, jak wiele osób w życiu codziennym mało myśli, a dużo działa. Takie osoby są częściej postrzegane za tych „inteligentnych”, bo przecież działają i osiągają szybciej rezultaty. Moim zdaniem jest to mylna implikacja i w tym artykule chciałbym się odnieść do tego, jak według mnie wykorzystać oba elementy w karierze, aby przyspieszyć rozwój zawodowy.

Pewność mówienia dużo zmienia

Tak jak pisałem w innym artykule komunikacja jest kluczowa, a pewność siebie w mówieniu o swoich kompetencjach i osiągnięciach jest równie ważna. To nie oznacza, że trzeba się chwalić na każdym kroku, ale warto umieć przedstawić swoje osiągnięcia w odpowiednim kontekście.

O dziwo pewność mówienia najbardziej przydaje się w życiu codziennym.

Przykładowo, z mojego doświadczenia, kiedy miałem gorszy dzień i rozmawiałem z pracownikiem jakiegoś sklepu, to traktował mnie jakoś tak mniej poważnie. Mówiłem wtedy cicho i mniej wyraźnie, może ze zmęczenia - nie pamiętam dokładnie.

Natomiast kiedy miałem lepszy dzień, to rozmawiałem z tymi samymi pracownikami sklepu z większą pewnością siebie, mówiłem głośniej i bardziej wyraźnie, miałem lepszą postawę ciała, lekko się uśmiechałem, to traktowali mnie znacznie lepiej. Byłem traktowany z większym szacunkiem.

Jak ludzie naprawdę awansują

W teorii więcej kompetencji automatycznie przekłada się na lepsze wyniki w pracy, to też szybszy awans.

W praktyce jest to dość rzadkie, bo mało kto awansuje czysto matematycznie. Większość przypadków awansów w pracy to efekt tego, że ktoś wyżej w hierarchii zauważył, że dana osoba potrafi więcej, nie blokuje pracy innych, jest odpowiedzialna.

Jak to się dzieje? Takie osoby po prostu mówią, może nie wprost, ale mówią o tym, że coś robią, że mają kompetencje i że są odpowiednim kandydatem do awansu.

W skrócie, trzeba pokazać efekty swojej pracy, bo nikt nie widzi tego, że myślałeś X godzin nad problemem, który rozwiązałeś w 5 minut. Nikt nie widzi tego, że wpadłeś na świetny pomysł, który usprawnił procesy w firmie, bo nikt nie wie, że w ogóle o tym myślałeś.

Im więcej myślisz, tym mniej działasz

Skoro wiemy, że komunikacja + pewność siebie = efekt, to czemu nie używamy tej komunikacji, żeby pokazać, że myślimy?

Wydaje mi się, że jest to spowodowane tym, że im więcej myślimy, tym bardziej analizujemy, żeby nie wyjść na głupka, żeby ktoś nie uznał nas za niekompetentnych. Tworzymy w głowie blokadę, która zazwyczaj jest fikcyjna, bo większość ludzi nie jest aż tak krytyczna, jak my sami wobec siebie.

Wyłączenie myślenia jednak nie jest rozwiązaniem, bo minimalne planowanie - taki zarys tego, co chcemy powiedzieć, zrobić, jest potrzebne, żeby nie mówić bzdur. Mimo wszystko nadmierne myślenie jest bardziej szkodliwe.

Przykład overthinkingu: pewnego dnia chciałem nauczyć się nowego narzędzia, był to framework do testów lub coś podobnego. Zamiast po prostu zacząć się uczyć, co zajęłoby mi max 3-4 godziny, to myślałem kilka tygodni o tym, czy to dobry pomysł, czy nie zmarnuję czasu. W końcu zacząłem się uczyć, ale traciłem conajmniej 15 minut dziennie na myślenie o tym, czy w ogóle warto zaczynać.

Teraz myślę, że to było po prostu idiotyczne. Nauka nie poszła na marnę, jak myślałem. Nazywam to uczeniem grafowym, czyli im więcej się uczymy na dany temat, tym więcej się uczymy na inne tematy, bo wiele rzeczy jest ze sobą powiązanych. Przy okazji nauczyłem się jak tworzyć fixtures w testach, co jak się okazało jest bardzo przydatne i uniwersalne.

Doing vs Thinking
Infografika ilustrująca różnicę między myśleniem a działaniem w kontekście rozwoju kariery.

Myślenie o rzeczach, które są poza kontrolą

Ludzie bardzo często myślą o rzeczach, które są poza ich kontrolą, co prowadzi do frustracji i poczucia bezsilności.

Ja sam do niedawna tak robiłem.

Na przykład, gdy wyszła nowa wersja Reacta, zacząłem się zastanawiać, czy powinienem się uczyć tej nowej wersji, czy nie. To było dla mnie frustrujące, ponieważ nie miałem kontroli nad tym, kiedy ta nowa wersja będzie powszechnie używana i jakie będą jej zalety.

Dlatego stosuję zasadę „adapt or die”. Zamiast martwić się o rzeczy, które są poza moją kontrolą, skupiam się na tym, co mogę zrobić, aby się dostosować i rozwijać w tej nowej rzeczywistości. No bo w końcu, jeśli nie dostosuję się, to po prostu zostanę w tyle i stracę szansę na rozwój. Po co mam myśleć o tym, co by było gdyby, skoro i tak nie mam na to wpływu?

Zasada adaptacji szczególnie dobrze sprawdza się w kontekście rozwoju zawodowego, gdzie technologia i trendy zmieniają się bardzo szybko. Zamiast martwić się o to, co będzie za kilka lat, lepiej skupić się na tym, co mogę zrobić teraz, aby być gotowym na przyszłość. Nauka nowego frameworka, to nie miesiące, a tygodnie, a nawet dni.

Skutkiem tego podejścia jest ta strona bloga. Zamiast martwić się o to, czy ludzie będą czytać moje posty, czy nie, po prostu zacząłem pisać i publikować. Swoje stare i słabe jakościowo posty usuwam, a nowe edytuję, ale nie przejmuję się tym, co ludzie pomyślą. Mało interesuje mnie to, czy ktoś będzie krytykował czy lubił moje posty, bo to ma stosunkowo niską wartość w porównaniu do tego, co mogę osiągnąć, jeśli po prostu zacznę działać i iterować na bieżąco.

Plan vs Działanie

Chodzi mi o to, że iteracja i planowanie to dwa różne podejścia do rozwoju. Planowanie może pomóc stworzyć zarys tego, co chcemy osiągnąć, ale jest to mocno ograniczone, ponieważ nie możemy przewidzieć wszystkich zmiennych i wyzwań, które napotkamy na swojej drodze.

Moim zdaniem rozwój/cel warto traktować jako serię małych iteracji, które pozwalają nam uczyć się na bieżąco i dostosowywać nasze działania do aktualnej sytuacji.

Podejście iteracyjne

Podejście iteracyjne polega na stawianiu ciągłych małych kroków do przodu, zamiast próbować robić wszystko naraz.

Nazywam to podejściem „brute force”. Zamiast myśleć zbyt dużo, po prostu zaczynamy działać i uczymy się na bieżąco, dopiero wtedy dobrze jest przeanalizować, co się dzieje i dostosować nasze działania.

Efektem podejścia iteracyjnego jest to, że usuwa ono blokery myślowe. Mam na myśli sytuację, gdzie podczas planowania tworzymy scenariusze, które mogą się nie sprawdzić, co prowadzi do paraliżu decyzyjnego.

Poniekąd podchodzi to pod podejście pragmatyczne, które polega na robieniu tego, co działa, zamiast trzymać się sztywno planu, który może być nieaktualny lub nieodpowiedni w danym momencie.

Podejście holistyczne

Podejście holistyczne opiera się na rozwoju jako całości, nie tylko na osiąganiu konkretnych celów. Chodzi o to, że rozwój to proces, który obejmuje wiele aspektów naszego życia, takich jak zdrowie, relacje, kariera i samorozwój.

Zauważyłem, że przykładowo gdy celem jest osiągnięcie lepszej komunikacji w zespole, to po osiągnięciu tego celu działa on też na innych płaszczyznach, takich jak życie osobiste, relacje z innymi ludźmi, a nawet zdrowie psychiczne.

Ale po co w ogóle działać?

Awans i widoczność w pracy rzadko są celem samym w sobie.

Dla większości ludzi to po prostu narzędzie - do zarabiania, do niezależności, do lepszego życia.

Samo myślenie o lepszym życiu czy narzekanie na obecne zarobki nie zmieni stanu Twojego konta ani nie otworzy przed Tobą nowych drzwi. Świat nie nagradza nas za to, co wiemy, ale za to, co robimy z tą wiedzą. Jeśli Twoim celem jest wolność finansowa i spokój psychiczny, to musisz wyjść z cienia. Działanie i pokazywanie swoich efektów to najkrótsza droga do tego, aby Twoja praca zaczęła przekładać się na realne, życiowe profity.

Podsumowanie - światem rządzi pieniądz

Przez większość życia nie uważałem się za osobę przesadnie materialistyczną. Nigdy nie miałem potrzeby kupowania drogich rzeczy tylko po to, żeby komuś coś udowodnić.

Z czasem jednak zacząłem zauważać, że pieniądze wpływają praktycznie na każdą decyzję, którą podejmujemy. Nie chodzi nawet o luksus, ale o zwykły spokój psychiczny.

Można mówić, że pieniądze nie są najważniejsze i częściowo jest to prawda. Problem pojawia się wtedy, gdy ich brakuje. Wtedy okazuje się, że większość problemów nie wynika z chciwości, ale z ograniczeń.

Brak pieniędzy oznacza mniej możliwości:

  • mniej czasu na rozwój,
  • mniej swobody przy zmianie pracy,
  • większy stres związany z codziennymi wydatkami,
  • trudniejsze podejmowanie ryzyka.

Dodatkowo pieniądze dają mi możliwość inwestowania w siebie, przykładowo sprzęt do pracy, co przekłada się na efektywność i komfort pracy.

W pewnym momencie zrozumiałem, że zarabianie pieniędzy nie musi być celem samym w sobie. Dla mnie jest raczej narzędziem do budowania niezależności.

I tutaj wracam do głównego tematu tego artykułu.

Sama inteligencja nie generuje pieniędzy. Samo myślenie również nie.

Pieniądze pojawiają się dopiero wtedy, gdy wiedza zostaje zamieniona na działanie. Można być bardzo inteligentnym człowiekiem i przez lata analizować najlepszą drogę rozwoju. Można też być osobą przeciętną, która po prostu zaczyna działać i krok po kroku buduje swoją pozycję.

Oczywiście najlepiej połączyć jedno z drugim.

Myślenie pozwala wybrać właściwy kierunek. Działanie pozwala się do niego zbliżyć.

Bez myślenia łatwo biegać w kółko. Bez działania nawet najlepszy plan pozostanie tylko planem.