Konflikt: inteligencja vs działanie w karierze

5 min. czytania 899 słów

Ostatnimi czasy coraz częściej zauważam, to, jak wiele osób w życiu codziennym mało myśli, a dużo działa. Takie osoby są częściej postrzegane za tych „inteligentnych”, bo przecież działają i osiągają szybciej rezultaty. Moim zdaniem jest to mylna implikacja i w tym artykule chciałbym się odnieść do tego, jak według mnie wykorzystać oba elementy w karierze, aby przyspieszyć rozwój zawodowy.

Pewność mówienia dużo zmienia

Tak jak pisałem w innym artykule komunikacja jest kluczowa, a pewność siebie w mówieniu o swoich kompetencjach i osiągnięciach jest równie ważna. To nie oznacza, że trzeba się chwalić na każdym kroku, ale warto umieć przedstawić swoje osiągnięcia w odpowiednim kontekście.

O dziwo pewność mówienia najbardziej przydaje się w życiu codziennym.

Przykładowo, z mojego doświadczenia, kiedy miałem gorszy dzień i rozmawiałem z pracownikiem jakiegoś sklepu, to traktował mnie jakoś tak mniej poważnie. Mówiłem wtedy cicho i mniej wyraźnie, może ze zmęczenia - nie pamiętam dokładnie.

Natomiast kiedy miałem lepszy dzień, to rozmawiałem z tymi samymi pracownikami sklepu z większą pewnością siebie, mówiłem głośniej i bardziej wyraźnie, miałem lepszą postawę ciała, lekko się uśmiechałem, to traktowali mnie znacznie lepiej. Byłem traktowany z większym szacunkiem.

Jak ludzie naprawdę awansują

W teorii więcej kompetencji automatycznie przekłada się na lepsze wyniki w pracy, to też szybszy awans.

W praktyce jest to dość rzadkie, bo mało kto awansuje czysto matematycznie. Większość przypadków awansów w pracy to efekt tego, że ktoś wyżej w hierarchii zauważył, że dana osoba potrafi więcej, nie blokuje pracy innych, jest odpowiedzialna.

Jak to się dzieje? Takie osoby po prostu mówią, może nie wprost, ale mówią o tym, że coś robią, że mają kompetencje i że są odpowiednim kandydatem do awansu.

W skrócie, trzeba pokazać efekty swojej pracy, bo nikt nie widzi tego, że myślałeś X godzin nad problemem, który rozwiązałeś w 5 minut. Nikt nie widzi tego, że wpadłeś na świetny pomysł, który usprawnił procesy w firmie, bo nikt nie wie, że w ogóle o tym myślałeś.

Im więcej myślisz, tym mniej działasz

Skoro wiemy, że komunikacja + pewność siebie = efekt, to czemu nie używamy tej komunikacji, żeby pokazać, że myślimy?

Wydaje mi się, że jest to spowodowane tym, że im więcej myślimy, tym bardziej analizujemy, żeby nie wyjść na głupka, żeby ktoś nie uznał nas za niekompetentnych. Tworzymy w głowie blokadę, która zazwyczaj jest fikcyjna, bo większość ludzi nie jest aż tak krytyczna, jak my sami wobec siebie.

Wyłączenie myślenia jednak nie jest rozwiązaniem, bo minimalne planowanie - taki zarys tego, co chcemy powiedzieć, zrobić, jest potrzebne, żeby nie mówić bzdur. Mimo wszystko nadmierne myślenie jest bardziej szkodliwe.

Przykład overthinkingu: pewnego dnia chciałem nauczyć się nowego narzędzia, był to framework do testów lub coś podobnego. Zamiast po prostu zacząć się uczyć, co zajęłoby mi max 3-4 godziny, to myślałem kilka tygodni o tym, czy to dobry pomysł, czy nie zmarnuję czasu. W końcu zacząłem się uczyć, ale traciłem conajmniej 15 minut dziennie na myślenie o tym, czy w ogóle warto zaczynać.

Teraz myślę, że to było po prostu idiotyczne. Nauka nie poszła na marnę, jak myślałem. Nazywam to uczeniem grafowym, czyli im więcej się uczymy na dany temat, tym więcej się uczymy na inne tematy, bo wiele rzeczy jest ze sobą powiązanych. Przy okazji nauczyłem się jak tworzyć fixtures w testach, co jak się okazało jest bardzo przydatne i uniwersalne.

Ale po co w ogóle działać?

Awans i widoczność w pracy rzadko są celem samym w sobie.

Dla większości ludzi to po prostu narzędzie - do zarabiania, do niezależności, do lepszego życia.

Samo myślenie o lepszym życiu czy narzekanie na obecne zarobki nie zmieni stanu Twojego konta ani nie otworzy przed Tobą nowych drzwi. Świat nie nagradza nas za to, co wiemy, ale za to, co robimy z tą wiedzą. Jeśli Twoim celem jest wolność finansowa i spokój psychiczny, to musisz wyjść z cienia. Działanie i pokazywanie swoich efektów to najkrótsza droga do tego, aby Twoja praca zaczęła przekładać się na realne, życiowe profity.

Podsumowanie - światem rządzi pieniądz

Przez większość życia nie uważałem się za osobę przesadnie materialistyczną. Nigdy nie miałem potrzeby kupowania drogich rzeczy tylko po to, żeby komuś coś udowodnić.

Z czasem jednak zacząłem zauważać, że pieniądze wpływają praktycznie na każdą decyzję, którą podejmujemy. Nie chodzi nawet o luksus, ale o zwykły spokój psychiczny.

Można mówić, że pieniądze nie są najważniejsze i częściowo jest to prawda. Problem pojawia się wtedy, gdy ich brakuje. Wtedy okazuje się, że większość problemów nie wynika z chciwości, ale z ograniczeń.

Brak pieniędzy oznacza mniej możliwości:

  • mniej czasu na rozwój,
  • mniej swobody przy zmianie pracy,
  • większy stres związany z codziennymi wydatkami,
  • trudniejsze podejmowanie ryzyka.

Dodatkowo pieniądze dają mi możliwość inwestowania w siebie, przykładowo sprzęt do pracy, co przekłada się na efektywność i komfort pracy.

W pewnym momencie zrozumiałem, że zarabianie pieniędzy nie musi być celem samym w sobie. Dla mnie jest raczej narzędziem do budowania niezależności.

I tutaj wracam do głównego tematu tego artykułu.

Sama inteligencja nie generuje pieniędzy. Samo myślenie również nie.

Pieniądze pojawiają się dopiero wtedy, gdy wiedza zostaje zamieniona na działanie. Można być bardzo inteligentnym człowiekiem i przez lata analizować najlepszą drogę rozwoju. Można też być osobą przeciętną, która po prostu zaczyna działać i krok po kroku buduje swoją pozycję.

Oczywiście najlepiej połączyć jedno z drugim.

Myślenie pozwala wybrać właściwy kierunek. Działanie pozwala się do niego zbliżyć.

Bez myślenia łatwo biegać w kółko. Bez działania nawet najlepszy plan pozostanie tylko planem.